The metro area population of Rio de Janeiro in 2020 was 13,458,000, a 0.63% increase from 2019. Chart and table of population level and growth rate for the Rio de Janeiro, Brazil metro area from 1950 to 2023. United Nations population projections are also included through the year 2035. Nasza brytyjska korespondentka Jenny Southan podpowiada, co warto zobaczyć w Rio – mieście, które było współgospodarzem minionych mistrzostw świata w piłce nożnej. Do 13 lipca oczy całego świata wpatrzone były Brazylię, a miasta w których odbywał się Mundial opanowali kibice. Dlatego do Rio warto więc wybrać się teraz, po Wszyscy wystartują w Rio de Janeiro jako olimpijska reprezentacja uchodźców. Quizy. Wyniki. Zaloguj. W trakcie Przejdź do relacji. Dla Ciebie. Piłka nożna. Żużel. Tenis. Siatkówka. Grand Hyatt Rio de Janeiro. 3,404 reviews. NEW AI Review Summary. #55 of 1,136 hotels in Rio de Janeiro. Avenida Lucio Costa 9600, Rio de Janeiro, State of Rio de Janeiro 22795-007 Brazil. Write a review. View all photos (2,731) Traveler (2207) Room & Suite (733) Rio de Janeiro - Beaches, Mountains, Cityscape: Rio de Janeiro lies on a strip of Brazil’s Atlantic coast, close to the Tropic of Capricorn, where the shoreline is oriented east-west; the city largely faces south. It was founded on an inlet of this stretch of the coast, Guanabara Bay (Baía de Guanabara), the entrance to which is marked by a point of land called Sugar Loaf (Pão de Açúcar Różnorodność biologicznabioróżnorodność) – zróżnicowanie na wszelkich poziomach jego organizacji. Obejmuje zróżnicowanie genów, gatunków oraz ekosystemów. Zgodnie z Konwencją o różnorodności biologicznej różnorodność biologiczna to zróżnicowanie wszystkich żywych występujących na ekosystemach lądowych, morskich i Do Polski trafił przez przypadek. Początkowo nie mógł nawet znaleźć w Internecie nazwy niewielkiego miasta, w którym miał rozpocząć nowe życie. Teraz bez cienia wątpliwości mówi, że Wielki Jezus z Rio de Janeiro. Ikona miasta kończy 90 lat. We wtorek minęło 90 lat od odsłonięcia słynnego pomnika Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro. Posąg, który miał upamiętniać setną rocznicę niepodległości Brazylii, jest dziś jednym z najpopularniejszych monumentów na świecie. Co roku odwiedza go ponad 1,9 mln osób z Marek Kowalczyk, 60-letni łódzki inżynier kiedy tylko może ogląda telewizyjne transmisje z Rio de Janeiro. Obserwując zmagania sportowców przypomina sobie swoją wizytę w Brazylii. Rickson Gracie (wym. / ˈ ʁ i k s õ ˈ ɡ ɾ e j s i /; ur. 20 listopada 1958 [1] w Rio de Janeiro) – członek rodziny Gracie, syn Hélio Gracie, współtwórcy brazylijskiego jiu-jitsu (BJJ). Stoczył 11 udokumentowanych walk w formule MMA. Zwycięzca prestiżowych Japan Vale Tudo Open 1994 i 1995. EVhL. Przedmieścia Rio nie nastrajają optymistycznie. Kontrasty miasta przywitały nas już u jego progu – nad dwupasmową drogą prowadzącą z lotniska do centrum pochylają się zniszczone, smutne baraki. Nie te znane z kolorowych zdjęć, turystyczne spacyfikowane fawele na zielonych wzgórzach, ale smutne slumsy ukrywające za fasadami skrajne ubóstwo. W mieście witają nas ciągnące się po horyzont dzielnice biedy, z których bije zapomnienie. Ku naszemu zdziwieniu za kilka kilometrów wjeżdżamy w zupełnie inny świat. Jesteśmy na tańczącej w słońcu wesołej Copacabanie, gdzie myśli o biedzie wydają się tylko odległym wspomnieniem, a wszystko oprócz zabawy nagle traci na znaczeniu. Oszołomieni niezwykłą różnorodnością lasów atlantyckich pijemy aromatyczną kawę i naśladujemy joie de vivre wszystkich cariocas, bo w tym momencie życie to tylko dwie rzeczy: plaża i zabawa! Prawdziwi cariocas swoją przynależność i przywiązanie do miasta dumnie wyrażają tatuażami „Rio de Janeiro carioca” (częsty widok na męskim opalonym przedramieniu), a najlepiej odnajdują się w muzyce, sporcie, tańcu, zabawie i seksie. W Ciudad Maravillosa muzyka rozbrzmiewa wszędzie: w barach przy plaży, na skwerach na Lapie i z otwartych okien kolorowych domów. Mieszanka europejskich i afrykańskich rytmów, czyli samba i bossa nova, docierają do ucha z każdej strony. Chciałam napisać, że to tętniące życiem miasto to perła w koronie najpiękniejszych miejsc na ziemi. Ale zdecydowanie nie jest jedną perłą z wielu – jest prawdziwą królową! Opadające leniwie na wzgórzach fawele i otoczone tropikalnymi lasami wieżowce wyglądają, jakby dziecko wetknęło kilka prostokątnych patyków w środek kałuży w lesie i czekało, aż się przewrócą. Nie wiem, jaki jest sekret brazylijskiego szczęśliwego życia, ale wiem, że chociaż większość z nich nie ma łatwo, to bije z nich najczystsza radość i witalność, których absolutnym ukoronowaniem jest karnawał – ekplozja brazylijskości, esencja zabawy i radości w Cudownym Mieście. Chciałabym wam pokazać najfajniejsze miejsca w mieście, i chociaż Ciudad Maravillosa ma do zaoferowania o wiele więcej, to ten mini przewodnik może was poprowadzić przez miejsca, które trzeba zobaczyć, żeby poczuć klimat i duszę niezwykłego miasta. W drugiej części wpisu zamieściłam kilka praktycznych porad, które mogą pomóc zwłaszcza tym, którzy odwiedzają Rio po raz pierwszy. Czego nie można pominąć będąc w stolicy zabawy, caipirinhi i samby? Copacabana Podziwianie dzieła sztuki, jakim jest to miasto, koniecznie trzeba zacząć od najbardziej znanej i tętniącej życiem plaży świata, a tym samym od obowiązkowego punktu każdej wizyty w Rio. Stojąc przy Avenida Atlantica odwracając głowę w lewo zobaczycie mieniące się w słońcu wagoniki na Górze Cukru, a w prawo – zielone Wzgórze Dwóch Braci, na którego zboczu rozciąga się fawela Vidigal. Na legendarnej Copacabanie zwykle plażują cariocas, ale jest też sporo turystów i panuje większy luz i swoboda, niż na Ipanemie i Leblon, gdzie jest drożej i bardziej szykownie. Najlepiej spędzić tu błogo i beztrosko czas, wylegując się w słońcu i pijąc wodę ze świeżego kokosa, którą sprzedają tu na każdym kroku (koszt ok. 4-5 zł). Uwaga: opalanie topless jest prawnie zabronione, można dostać mandat! Zachód słońca na Praia do Arpoador Zachód słońca na Praia do Arpoador – skałkach między imprezową Copacabaną, a prześliczną Ipanemą. Kupcie drinka od sprzedawcy plażowego, usiądźcie wygodnie na skałach wyłaniających się z morza i zanurzcie się w magicznej chwili. Wieczory na plaży są romantyczne i na pewno warte zachodu, ale trzeba uważać na łepków, którzy chętnie ukradną wam telefony (chętnie też użyją w tym celu noża). Najlepiej nie siedzieć samemu na plaży późno w nocy, a jeśli już, to w miejscach, gdzie jest więcej ludzi. dzielnice Santa Teresa i Lapa To tu bije serce miasta. Santa Teresa to stara dzielnica kolonialna pełna dziewiętnastowiecznych rezydencji, a obie położone obok siebie części miasta mają niepowtarzalny klimat dzięki zamieszkującej je bohemie artystycznej. Najlepiej spacer zacząć od wąskich stromych uliczek Santa Teresy pełnych kolorowych domków – budynki tworzą tu żywe muzeum architektury kolonialnej! Zdecydowanie warto zobaczyć Parque das Ruinas – dawny dom Laurindy Santos, brazylijskiej mecenas sztuki z XIX wieku, w willi której spotykała się cała śmietanka towarzyska ówczesnego miasta. Wejście do ruin jest darmowe, a w ładną pogodę można podziwiać panoramę całego miasta. Kolejnym punktem obowiązkowym jest przejazd słynnym żółtym tramwajem, który przejeżdża przez akwedukt Carioca i pozwala podczas jazdy zobaczyć całą malowniczą dzielnicę. Po wykolejeniu i wypadku w 2011 roku tramwaj przez kilka lat nie jeździł, ale po ulepszeniu i renowacji znowu stanowi główną atrakcję turystyczną dzielnicy. Po zejściu słynnymi kolorowymi schodami Escadaria Selaron pod wiadukt i na słynną imprezową Lapę najlepiej przejść uliczkami aż do placu Pedra do Sal i tam poszukać ochłody w cieniu parasola jednego z barów popijając zimne lokalne piwo lub caipirinhę ze świeżą marakują (którą robią też miejscowi sprzedawcy – około 5 zł za wielki kubek słodkiej caipirinhi). Jeśli dopisze wam szczęście, możecie załapać się na uliczną imprezę i tańczyć sambę przy akompaniamencie radosnych mieszkańców i lokalnych instrumentów. Jeśli dźwięki bębnów was zmęczą to należy udać się do hotelu, bo w tej dzielnicy zza każdego rogu dobiega do uszu samba i forro, wszystkie bary pulsują muzyką, a ludzie wylegają z nich, żeby tańczyć pod gołym niebem. Tu ulica bawi się najlepiej. Dziewiętnastowieczne wille Santa Teresy są w dużym stopniu zniszczone i zaniedbane, ale mimo to dzielnica przeżywa prawdziwy renesans. Miłym zaskoczeniem był zupełny brak sklepików z pamiątkami – zamiast tego są małe sklepy prowadzone przez właścicieli (głównie właścicielki) z przepięknym rękodziełem – można kupić boho sukienki, skórzane i wiklinowe torebki, ręcznie robioną biżuterię z motywami afrykańskimi. Oprócz bycia centrum imprezowo – tanecznym, w obu tych dzielnicach czuć klimat bohemy artystycznej i dawnego miasta. Wzgórze Morro Dois Irmaos Wzgórze Morro Dois Irmaos (dwóch braci) nad fawelą Vidigal to bajeczna góra pomiędzy Leblon (najbardziej elegancką i najdroższą plażą), a fawelą Rochina (jedną z najbiedniejszych dzielnic Rio) i jednocześnie najlepszy punkt widokowy miasta, zdecydowanie warty godzinnej wspinaczki przez gęsty las. Żeby zobaczyć najpiękniejszą i najmniej turystyczną panoramę miasta należy najpierw dojechać autobusem do przystanku Vidigal. To cicha i spokojna fawela, i już od bardzo dawna nie ma tutaj filmowych starć z policją, należy jednak uważać i nawet z czystej przyzwoitości nie świecić najnowszym iphonem i złotą biżuterią. Stamtąd są trzy opcje wyjazdu do góry dzielnicy: 1. wyjazd z którymś z panów na motorach, którzy zarabiają na podwózce turystów; 2. wyjazd mini-busikiem z miejscowymi; 3. wyjazd z oficjalnym przewodnikiem-mieszkańcem. Gdy już jesteście na górze, w wąskich uliczkach samemu łatwo jest zabłądzić, ale dzieciaki około 12-13 lat chętnie za niewielką opłatą zaprowadzą was prawie na sam szczyt góry. Ważne, by nie traktować faweli jako atrakcji, zoo, lub disneylandu biedy i nie robić zdjęć mieszkańcom. Można kupić coś w lokalnym barze (podobno świetny widok jest z baru Alto Vidigal, niestety nie zdążyliśmy tam zajrzeć tym razem!), zapłacić młodym i w ten sposób wesprzeć lokalną społeczność i pomóc konkretnej osobie. Nie należy też zakładać drogiej biżuterii i świecić najnowszym telefonem – nawet jeśli nikt was nie okradnie, to zwyczajnie po ludzku przykre jest obnoszenie się z bogactwem wśród ludzi, którzy nie mają nic. Z samej góry rozciąga się przepiękny widok na całe miasto i ocean. Fawela Santa Marta Wycieczka dla odważniejszych (brakuje policji i nie jest aż tak przyjemnie, jak na wzgórzu nad Vidigal) To tutaj M. Jackson kręcił fragmenty swojego teledysku do They Don’t Care About Us, w związku z czym do dziś pozostały tam kolorowe murale i podobizna samego artysty. Pamiątką po tym zrywie popularnościowym są kolorowe domy pomalowane przed kilku laty przez miejscowych aktywistów. Tęczowe domki są niestety tylko wycinkiem surowej, szarej rzeczywistości dzielnicy biedy. Można wyjść dla pięknego widoku miasta, jaki roztacza się z samej góry (nas oprowadził miły mieszkaniec dzielnicy i pokazał najfajniejsze miejsca). Zdecydowanie warto! Centrum Warto poświęcić jedną lub dwie godziny na spacer po ulicach centrum miasta i zobaczyć Theatro Municipal (teatr miejski), Plac 11 Listopada i ciekawy budynek Muzeum Jutra (Museu do Amanha). Poza tymi miejscami samo centrum miasta jest dość młode i nie robi dużego wrażenia. Szkoła Sztuk Wizualnych Parque Lage W przeciwieństwie do centrum miasta, ogromne wrażenie na wszystkich odwiedzających robi piękny zabytkowy budynek prestiżowej Szkoły Sztuk Wizualnych Parque Lage (Escola de Artes Visuais do Parque Lage) w niewielkim parku położonym tuż obok ogrodu botanicznego – zielonej dżungli w samym sercu metropolii. Patrząc na Akademię z przodu można dostrzec wyrastającego na skale Jezusa, który góruje nad parkiem na zamglonej skale i usiąść w znajdującej się tam kawiarni. Ten nieziemski widok uzupełniają wesołe małpki (marmozety) biegające wolno wokół odwiedzających. Wychodząc z tej mini-dżungli warto zajrzeć do ogrodu botanicznego (wstęp ok. 15zł). Góra Cukru Pão de Açúcar, czyli kolejka linowa na wzgórze o tej samej nazwie to obowiązkowy punkt pierwszej wizyty w mieście. Niewielkie wagoniki zabierają turystów na charakterystyczną górę od 1913 roku. Koszt to 99 zł (110 jeśli nie płacicie w automacie, tylko w kasie) – trzy lata temu podczas naszej pierwszej wizyty było o wiele taniej, kolejka kosztowała wtedy jakieś 70 zł. Warto w ładny dzień wybrać się na zachód słońca, bo widok na drapacze chmur wciśnięte w gęsty las robi oszałamiające wrażenie. Można wybrać też trasę wspinaczkową (jest ich bardzo dużo). Zdecydowanie o wiele bardziej wartościowa atrakcja (w ładną pogodę w stu procentach warta swojej ceny), w przeciwieństwie do Jezusa, na którego nie warto wyjeżdżać z powodu dzikich tłumów przeciskających się i walczących łokciami o jak najlepsze zdjęcie (można wyjść na nogach, ale to też opcja dla miłośników wspinaczki). Na Górze Cukru w przeciwieństwie do Jezusa na Górze Corcovado nie ma dzikich tłumów (nawet w sezonie!), dzięki czemu nie traci się przyjemności z podziwiania porośniętych bujną roślinnością szczytów i kołyszących się w zatoce łódek. Jezioro Lagoa Rodrigo de Freitas Rozciągająca się między Ipanemą a ogrodem botanicznym laguna najpiękniej wygląda o zachodzie słońca, kiedy odbicia wieżowców mienią się na złoto w tafli czystej wody. Miejsca, których jeszcze nie zdążyłam odwiedzić, ale zrobię to (i opiszę!) następnym razem: Barra – turystyczna, ale piękna i zielona dzielnica spory kawałek od centrum Bar 180 Alto Vidigal – na wzgórzu w dzielnicy Vidigal ze wspaniałym widokiem Confeitaria Colombo– kawiarnia działająca w Rio od 1894, niemy świadek dawnej belle epoque i luksusowego życia. Marzy mi się kawa w jej przepięknym wnętrzu Plaża Botafogo – niezwykła plaża nad zatoką Botafogo odgrodzona od oceanu półwyspem, z którego na plażowiczów zerka monumentalna Głowa Cukru Kilka przydatnych informacji praktycznych Noclegi Najlepszą opcją (budżetową) jest Airbnb – można wynająć piękne mieszkanie przy samej Copacabanie lub na Santa Teresie za połowę ceny pokoju w hotelu. Jeśli ktoś podróżuje sam lub z plecakiem to Rio jest pełne świetnych hosteli, gdzie można poznać ludzi z całego świata. Na Santa Teresie i przy Copie, gdzie spaliśmy na Airbnb (na Santa Teresie w przepięknym mieszkaniu!) nie jest drogo, natomiast na Ipanemie lub przy Leblon nieco drożej i bardziej szykownie (ale nie aż tak jak w Copacabana Palace!) Komunikacja My poruszaliśmy się praktycznie wszędzie Uberem, bo jest śmiesznie tani (o wiele tańszy niż w Polsce – przejazd 5-10 km to często 10-15 zł jeśli nie ma akurat wyższych cen), poza tym autobusy i metro są dobrze oznakowane i też łatwo się nimi poruszać. Przejazd metrem lub autobusem to ok. 4 zł, a więc czasem bardziej opłacało nam się wziąć Ubera niż jechać autobusem! Jeśli jednak chcecie poczuć się jak miejscowi, kartę do metra można kupić w automacie na każdej stacji i doładować. Karta SIM i Internet Kupienie karty SIM to dobry pomysł, jeśli ktoś zostaje w mieście na minimum tydzień. Kartę z brazylijskim numerem telefonu można kupić w salonie sieci za 10 zł (np. Oi) – by to zrobić należy mieć przy sobie paszport. Kartę możecie doładować … w aptece. Po doładowaniu za 20 reali (ok. 20 zł) dostaniecie 2GB Internetu mobilnego. Wifi w Brazylii w większości miast, w tym w Rio, działa wszędzie – w sklepach, knajpach, kawiarniach i hostelach. Bezpieczeństwo, czyli jak nie dać się okraść? Brazylia już od wielu lat uchodzi za dosyć niebezpieczny kraj, ale nie dajmy się zwariować – w większości dużych, turystycznych miast, jak Nowy Jork, Barcelona, Londyn, czy Paryż, trzeba uważać w metrze i nie kusić kieszonkowców. Przy zachowaniu minimum zdrowego rozsądku i ostrożności (nie polecam na przykład po kilku caipirinhach siedzieć w nocy na pustej plaży) powinniście uniknąć zagrożeń. Oczywiście warto mieć ubezpieczenie, które pokrywa straty w przypadku kradzieży lub rabunku. W ciemnych uliczkach dobrze też schować telefon i kartę/pieniądze do saszetki pod ubraniem lub do kieszeni. Ceny Rio de Janeiro jest stosunkowo drogie. Ceny są porównywalne do tych w Polsce, w miejscach turystycznych jest oczywiście drożej. Zdarza się, że jedzenie w knajpach jest tańsze niż to w sklepie spożywczym. Zdecydowanie drogie są produkty importowane z innych krajów (paczka malin 30 zł, czekolada Milka 20 zł), ale świeże owoce brazylijskie są pyszne, słodkie i nie takie drogie! Można spotkać sklepy z ciuchami boho, ręcznie robionymi torebkami i skórzanymi dodatkami, w których ceny są porównywalne do tych w Polsce, a rzeczy są piękne, oryginalne i nietuzinkowe. Śliczne sukienki z motywami afrykańskimi, bransoletki z muszelkami i plecione torby w kwiaty to tylko niektóre cuda, jakie możecie upolować w sklepach przy Copacabanie, Ipanemie lub na Santa Teresie. W butikach ceny są nieco wyższe niż na bazarkach, ale można znaleźć prawdziwe perełki. Jeśli udacie się spacerkiem od Copacabany w stronę Ipanemy wzdłuż plaży znajdziecie ulicznych sprzedawców wystawiających swoje rękodzieło -najpiękniejsze bransoletki, naszyjniki i torebki! Uwaga: dolary można wymienić tylko w kilku kantorach przy Copacabanie. Revolut działa wszędzie pod warunkiem, że macie kartę Mastercard – Visę odrzucało wielokrotnie w sklepach, gdzie Mastercard przechodził. Uwaga też na bankomaty, bo w niektórych (nawet pomimo używania karty Revolut) jest pobierana wysoka prowizja od wypłaty, niezależna od kwoty: 24 zł. Kartą można płacić w większości miejsc, zazwyczaj też na ulicznych straganach. Ciekawostką jest też to, że kilka lat temu wycofano z obiegu monety o nominale 1 centa, dlatego dziś możecie zdziwić się, gdy sprzedawca zamiast 2 lub 3 centów wyda wam… 0. Jedzenie Brazylijska kuchnia nie należy do moich ulubionych, ale nadrabia świeżymi owocami i sokami, bułeczkami smażonymi na głębokim tłuszczu i wodą ze świeżego orzecha kokosowego sprzedawaną na plaży i na ulicach miasta. Kuchnia brazylijska opiera się na ryżu i fasoli, które podaje się niemal do każdego dania i na mięsie, które jest absolutnie we wszystkim i wszędzie. Brazylijczycy kochają mięso w każdej postaci. O ile w innych regionach Brazylii, np. w Salvadorze, kuchnia jest dosyć oryginalna, jednolita i charakterystyczna, o tyle smak Rio jest melanżem wszystkiego, co kiedykolwiek tu wymyślono i przywieziono. Na pewno warto spróbować feijoady, czyli gulaszu z mięsa, kiełbasy, fasoli, manioku, warzyw i wszystkiego, na co akurat ochotę miał kucharz, a także churrasco, czyli mięsa z rusztu. Na ulicach są tysiące barów, straganów i stoisk, gdzie można wypić suco – czyli sok ze świeżo wyciskanych owoców, na ulicznych stoiskach i w małych kawiarniach można też kupić słodkie bułeczki z serem lub szynką i kuleczki z nadzieniem (bolinhos) – zwykle mięsnym. Smażone na głębokim tłuszczu kulki z nadzieniem i soki można kupić wszędzie, dlatego nie podaję adresów, ponieważ było ich zbyt wiele. Na każdej ulicy w każdej dzielnicy znajdziecie miliony kawiarenek serwujących jedzenie. Polecam też pójść na obiad do restauracji z jedzeniem na kilogramy (np. KiloMania), gdzie jest świeżo, smacznie i stołują się sami lokalsi. Warto też spróbować mrożonego acai, gravioli i oryginalnych smaków lodów – np. acai, tapioki lub serowych. Owoce morza w Rio są pyszne, ale dosyć drogie (w przeciwieństwie do Salvadoru, gdzie ogroooomny talerz świeżych krewetek na czosnku można dostać za 30 zł). Nawet jeśli ktoś nie je mięsa, ani nie przepada za kilogramami węglowodanów (tutaj tradycyjnie do każdego posiłku dostaje się ryż, frytki i często też ziemniaki) to na pewno znajdzie w świeżej i soczystej kuchni Rio coś dla siebie. Dajcie znać, czy byliście w Rio, czy może jest ono na waszej liście marzeń? 🙂 February 20, 2019 60 comments 1. Mieszkania Pamiętacie ten apartament z serialu „Friends”. Przestronne, 3-pokojowe mieszkanie, z dużym balkonem, kominkiem i ładnym widokiem? Nie, takich mieszkań nie ma na Manhattanie, totalna fikcja:) A przynajmniej nie ma dla przeciętnego mieszkańca. ( Więcej informacji jak wynająć mieszkanie w Nowym Jorku tutaj) Mieszkania na Manhattanie wyglądają mniej więcej tak: Albo tak: I do tego są obłędnie drogie. Za takie jak powyżej w West Village zapłacimy ponad 2 tys. USD. Za trochę większe – 1-pokojowe mieszkanie nawet 3 albo i 4 tys. USD – jeżeli jest to budynek z windą i doorman-em. Dlatego większość osób nawet w wieku 30+ wynajmuje mieszkania z przyjaciółmi, albo przenosi się gdzieś poza Manhattan. Tak nawiasem mówiąc serial „Przyjaciele” chociaż o zyciu w NYC był kręcony w 2. Pranie Moi znajomi często myślą, że żartuje mówiąc, że tylko najbogatsze osoby w Nowym Jorku mogą robić swoje własne pranie… ale tak jest. W nowojorskich mieszkaniach nie ma pralek. Większość osób korzysta z pralni (prowadzonych z reguły przez Chińczyków, to jest bardzo ciekawe jak każda z mniejszości opanowała inne gałęzie przemysłu w Nowym Jorku. My, Polacy, zdecydowanie dominujemy w branży budowlanej). Wracając do Chińskich pralni za 10-20 USD masz wszystko uprane i poskładane w kosteczkę, tak ze nawet nie musisz nic prasować 🙂 Zdjęcie z pralni na Brooklynie – pakunki ze świeżym praniem starannie zapakowane w szary papier 3. Nikt nie ma samochodu Przynajmniej nie na Manhattanie. Wszyscy chodzą na piechotę albo jeżdżą rowerami. To pewno wpływa też na to, że nowojorczycy są znacznie szczuplejsi i zdrowsi od przeciętnego Amerykanina. Ostatnio przeczytałam, że nowojorczycy nawet żyją znacznie dłużej. Część osób twierdzi, że to zasługa ruchu i zdrowego jedzenia w Nowym Jorku, inni … ze jeżeli komuś uda się przeżyć szukanie mieszkania, potyczki z brokerami, huragany i zamiecie śnieżne w Nowym Jorku to będzie żył wiecznie:) Tak czy inaczej zawsze przed przyjazdem do NY trzeba zaopatrzyć się w wygodne buty, ponieważ po Nowym Jorku przede wszystkim się chodzi, ewentualnie jeździ na rowerze. 4. Brunch Sobotnio-niedzielne brunche są nieodłącznym elementem nowojorskiej kultury. Zaczynają się od 11 i trwają do 3-4 po południu. Koniecznie z Bloody Mary albo Mimosą (szampan z sokiem pomarańczowym) często w wersji nielimitowanej. Przed najlepszymi restauracjami ustawiają się kolejki. Ponizej zdjecia z mojego ulubionego miejsca na brunch w West Village. A tutaj link do miejsc gdzie można zjeść bardzo smacznie i za rozsądną cenę 5. Restauracje Z uwagi na wielkość mieszkań i częsty brak kuchni (dużo mieszkań ma tylko aneks kuchenny) nowojorczycy jedzą przede wszystkim w restauracjach. Ba, często to jest taniej niż gotowanie w domu! Nowojorczycy kochają elitarne rzeczy (takie w stylu money-cant-buy) także na rezerwacje w najlepszych restauracjach trzeba czekać miesiącami. Nawet w tygodniu wieczorami restauracje są pełne także trzeba robić rezerwacje. Typowa kuchania w mieszkaniu w Soho: 6. Praca Nowojorczycy bardzo dużo pracują. Pamiętacie w serialu Sex and the City długie lunche i dyskusje o związkach? Znowu fikcja. Nikt na to nie ma czasu, przynajmniej nie w tygodniu. Przyjezdni często myślała, ze nowojorczycy są niegrzeczni. To nie jest prawda, nowojorczycy są szalenie przyjacielscy tylko oni ciągle się spieszą. Pracują bardzo dużo, w Nowym Jorku dzieje się tak dużo – także nikt nie ma czasu. Spotkania często trzeba planować z dużym wyprzedzeniem. Pracują bardzo dużo i wszędzie – to zdjęcie z metra 🙂 xo Wcześniejszy wpis o nowojorskim poczuciu humoru można znaleźć tutaj Porady Podróżując po Brazylii koniecznie odwiedź gorące Rio. W dzień i w nocy... Ludność: ponad 6 mln (cała aglomeracja liczy 14,5 mln osób). Języki: portugalski (urzędowy), ponadto hiszpański, angielski. Waluta: real (BRL); 1 USD = ok. 1,8 BRL. Marzec–kwiecień to najlepsze miesiące, niezła jest też pora naszej jesieni (może być trochę pochmurno, ale za to jest tanio). Nasza zima to najdroższy okres: Brazylijczycy mają wakacje, bywa gorąco, a karnawał winduje ceny. Tanie połączenia lotnicze oferują Iberia, Air France i portugalski Tap. Przelot z Warszawy z przesiadką w europejskiej stolicy kosztuje ok. 3–4 tys. zł w obie strony. W promocji można znaleźć bilety za 1500 zł w obie strony. Na pobyt turystyczny do 90 dni nie jest wymagana. Przejazd z lotniska na Copacabana kosztuje ok. 30–40 dol. Stawka w mieście to ok. 3 dol./km (najlepiej przed rozpoczęciem kursu zapytać o orientacyjne koszty). Zważywszy na ich spektakularne położenie, hotele w Rio są relatywnie tanie: od 220 zł za dwójkę w hotelu*** przy Copacabana do 600 zł za apartament. Przykładowe hotele tej klasy w pobliżu plaży Copacabana: Copa Sul, Lancaster Othon, Debret, Copacabana Rio. Hotele ulokowane z dala od plaży lub w północnych dzielnicach są tańsze. Ceny w karnawale rosną nawet trzykrotnie (ok. 750 zł za dwójkę w hotelach***). Specjalność brazylijska to steki, bardzo krwiste (nawet te zamawiane jako well-done). Trzeba spróbować salata mista, czyli sałatki mieszanej, w której skład wchodzą pyszne bataty w majonezie. Uwaga: dania są ogromne, można zamówić jeden zestaw na dwie osoby. Cena takiej uczty rzadko przekracza kilkadziesiąt złotych. Bilety na paradę na Sambodromie kosztują ok. 40 dol., ale trudno je kupić poza pakietem wycieczek. Po rozpoczęciu parady można je nabyć u koników po 10 dol. „Jeden raz” z dziewczyną na telefon (zamówioną z katalogu) kosztuje 100–200 reali (ok. 150–300 zł), 2 godz. nielimitowanych usług – ok. 50 proc. więcej. Wejście do „term” (specyficzna wersja ekskluzywnej sauny, gdzie relaksują się brazylijscy biznesmeni) to wydatek 50 reali (80 zł). „Numerek” kosztuje 140–200 reali. Znane termy: Rio Antigo, Solarium, L’uomo, Centaurus. Love Motels (hotele miłości) – przybytki zaaranżowane na intymne spotkania. W pokojach są: sauna, jacuzzi, minibar, erotyczne gadżety i wielkie łoże. Ceny od 150 dol./noc. Niektóre z hoteli: Praia Lido i Vanity w Copacabana, Sinless, Shalimar i VIPs w Leblon. Ambasada RP, Av. das Naçoes, Qd. 809, Lote 33, Brasília – DF, CEP – 70423-900, tel. (55-61) 32-12-80-00. Tagi podróże brazylia rio de janeiro plaże wakacje seks ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER Dowiaduj się więcej o świecie i bądź na bieżąco z naszymi informacjami, poradami, konkursami JESTEŚMY W SOCIAL MEDIACH Co zobaczyć w Rio de Janeiro? Oto zestawienie atrakcji, które polecamy odwiedzić w tej kultowej metropolii. Fort Copacabana Położony między plażami Copacabana i Ipanema fort, to nie tylko kawałek militarnej XX-wiecznej historii Brazylii, ale też jedno z najbardziej urokliwych zakątków Rio. Stąd rozpościera się rewelacyjny widok na plażę Copacabana, a w oddali dojrzymy także jedną z ikon miasta – skałę Głowa Cukru. Samo obejrzenie wnętrza fortu zajmie nam do kilkunastu minut, ale zarezerwujcie sobie tu zdecydowanie więcej czasu, by móc nacieszyć oko okolicą. Fort jest też popularnym miejscem w Rio, by zjeść śniadanie. Znajdziemy tu kilka knajpek je serwujących, ale nastawcie się na listę oczekujących. Jeśli więc chcecie tu zjeść, bądźcie w forcie odpowiednio wcześnie. Zresztą chyba właśnie rano, przed południem, kiedy jeszcze słońce zbyt mocno nie grzeje, jest tu najprzyjemniej. Wstęp do fortu kosztuje 6 BRL (płatne tylko gotówką). Plaża Copacabana Nie trzeba jej za bardzo reklamować, a na pewno przedstawiać. Jedna z najbardziej znanych plaży na świecie, ciągnąca się na 4 km piaszczysta oaza… na pewno nie spokoju! Bulwar ciągnie się wzdłuż ruchliwej drogi, za którą znajdziemy rząd mniej lub bardziej luksusowych hoteli. Podobno najbardziej luksusowym jest Copacabana Palace, który polecamy zobaczyć… chociaż z zewnątrz. Hotel uznawany jest za jeden z najlepszych w całej Ameryce Południowej. Sama plaża jest dość szeroka, przy deptaku znajdziemy bary, a na samej plaży co kilka kroków zaczepi nas ktoś sprzedający drinki Caipirinha za 5 BRL. Ostatnimi laty plaża nie ma najlepszej sławy, zwłaszcza w godzinach wieczornych. Na pewno trzeba być uważnym, bowiem kradzieże i napaści na turystów są dość częste. Wizytę na tej plaży jednak odbyć trzeba chociaż raz, nawet jeśli nie jesteśmy fanami leżakowania na słońcu. Zalecamy jednak nie brać nic kosztownego ze sobą i schować sprzęt fotograficzny do plecaka. Pomnik Chrystusa Odkupiciela Ikona Rio, ale też jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miast na świecie. Wybudowany w latach 20. XX wieku pomnik stał się miejscem, który przyciąga nie tylko pielgrzymów, ale przede wszystkim turystów, którzy nie szczędzą robienia sobie na jego tle zdjęć. Pomnik stoi na szczycie 710- metrowej góry Corcovado i znajduje się sercu parku narodowego Tijuca. Już sama droga na szczyt to przeżycie samo w sobie, ponieważ trasa wiedzie przez las tropikalny. Co do praktycznych kwestii, to trzeba mieć na uwadze kilka rzeczy: Pierwsza: pogoda. Rio jest pięknie umiejscowionym miastem, jednak ze względu na górzysty teren i sąsiedztwo oceanu, pogoda w ciągu dnia bardzo się zmienia. Pomnik faktycznie jest widoczny z wielu miejsc w Rio, ale… przy słonecznej pogodzie. Kiedy trafimy na deszczowy lub chociaż pochmurny dzień, wycieczka na szczyt Corcovado nie ma sensu. My sami, dopiero trzeciego, ostatniego dnia pobytu w Rio, dotarliśmy na miejsce. Druga: czas. Nie jest to atrakcja, którą zobaczymy w pół godziny. My ruszyliśmy z hotelu o godzinie 9, a z powrotem w mieście byliśmy o 13:30. Zaplanujcie sobie odpowiednio dużo czasu na tę atrakcję. Trzecia: logistyka. Na górę Corcovado możemy dostać się kolejką, vanem lub taksówką. Pierwsza opcja jest najlepsza, bowiem oprócz pięknej trasy, jaką przemierza pociąg, kolejka dociera niemal pod sam pomnik. Bilet kosztuje 79 BRL i, co najważniejsze, koniecznie zakupcie go z wyprzedzeniem przez stronę lub na miejscu, np. dzień przed planowaną wizytą. Pociąg zabiera ograniczoną liczbę pasażerów, a jest dość popularny. Nie bądźcie naiwni zatem (i nie bierzcie przykładu z nas 😉 ), że kupicie bilet z marszu. Jeśli jednak nie uda Wam się kupić biletu na pociąg nawet będąc na stacji, na pewno zaczepi Was jakiś kierowca vana i zaproponuje dojazd do pomnika w maksymalnie tej samej cenie. Jednak, co istotne, zarówno van, jak i taksówka, dowiozą Was tylko do pewnego punktu, w którym należy zakupić bilet już do samej atrakcji. Po zakupie biletów w centrum informacji turystycznej, trzeba odczekać swoje najpierw by móc stanąć w kolejce, a następnie trzeba odczekać swoje, by… wsiąść do vana, który zawiezie nas pod pomnik. My będąc w marcu, czyli już teoretycznie po sezonie, czekaliśmy łącznie około 2 godzin w tym miejscu. Głowa Cukru i Praia Vermelha Drugi symbol Rio, czyli Głowa Cukru to wznosząca się na prawe 400 metrów charakterystyczna góra nad samym brzegiem oceanu. To ona króluje w panoramie miasta, także tej widzianej z odwiedzonego wcześniej pomnika Chrystusa Odkupiciela. Na górę można wjechać kolejką linową. Koszt jest niemały, bo za 3 minutową jazdę zapłacimy aż 110 BRL. Jeśli chcemy wjechać na górę, to ponownie – jak w przypadku wybrania się na Corcovado – polecamy być tutaj z samego rana, czyli w okolicy 8-8:30. My sam wjazd odpuściliśmy, jednak dotarliśmy do podnóży i Wam też to polecamy. Stacja kolejki linowej na Głowę Cukru Oprócz bowiem możliwości zobaczenia Sugar Loaf z bliska, w pobliżu znajduje się Praia Vermelha, o którą warto zahaczyć. Praia Vermelha, w dosłownym tłumaczeniu czerwona plaża, na pewno nie może równać się wielkością z Copacabaną czy Ipanemą. Jest wciśnięta między skały, kompletnie nie po drodze. Zupełnie inny panuje też tutaj klimat. Znajdziemy tu kilku sprzedawców kokosów głośno reklamujących ich zakup, staruszków grających w karty w cieniu i pary chętnie robiące sobie w tym miejscu sesje zdjęciowe. Dopiero na tej plaży udało nam się dostrzec jak mieszkańcy Rio potrafią wypoczywać. Nie ma tu hoteli, nie ma tu komercji. Dość spokojne miejsce, jak na Rio. Niespodzianką było dla nas zobaczenie na deptaku przy plaży pomnika… Chopina. Polski akcent w Rio. Pomnik Chopina przy Praia Vermelha w Rio Schody Selaron Coś dla amatorów sztuki oraz… sztuki ulicznej. Schody Selaron to dzieło ekscentrycznego artysty chilijskiego pochodzenia Jorge Selarona, który poświęcił jego tworzeniu 23 lata (w latach 1990-2013). Niezrażony początkową nieprzychylnością mieszkańców dzielnicy Lapa i Santa Teresa, poświęcił wszystkie swoje środki i energię, by schody dokończyć. „This crazy and unique dream will only end on the day of my death” J. Selaron. Same schody to 215 stopni wyłożonych kafelkami z ponad 60 krajów świata. To kolorowa mozaika, która kusi kolorami i przyciąga uwagę do szczegółów. Znajdziemy tu płytki z panoramą San Francisco, parą tańczącą tango, bawiącego się kota czy kafelki z logo słynnych zespołów rockowych. Można tutaj podobno też znaleźć kafelkę z Polski. Nam się nie udało, ale znaleźliśmy jedną w wizerunkiem Jana Pawła II. W wyższej partii schodów zobaczymy także flagę Brazylii w mozaice. Uwaga: dzielnica Lapa pełna jest murali oraz na pewno stanowi kolorowy akcent na mapie Rio. Przyznajemy jednak, że Brazylijczycy odradzali nam wizytę w tej dzielnicy, uważając ją za niebezpieczną. Również jadąc tu taksówką przyznajemy, że nie czuliśmy się bezpiecznie w tej okolicy. Tym samym, pomimo tego, że jesteśmy fanami streetartu, którego w okolicy jest pełno, w Lapa ograniczyliśmy się tylko do zobaczenia Schody Selaron. Museo do Amanha Muzeum Jutra. Wystawa przedstawia historię ziemi oraz udział w tej historii człowieka. To nowoczesne muzeum pokazuje w ciekawy sposób jak człowiek zmienia planetę oraz wizję życia na ziemi za kilka, kilkadziesiąt lat. Wizyta tu jest dobrą lekcją i okazją do refleksji jak bardzo nasze działania wpływają na zmiany na naszej planecie. Oprócz zatem części ekspozycji, która pokazuje kulturalną i przyrodniczą różnorodność Ziemi, druga część nie pozostawi nam złudzeń, że to, co widzimy teraz, jutro może już przestać mieć rację bytu. Jednak oprócz wystawy ważne jest coś jeszcze. Budynek samego muzeum. Wybudowany pod koniec 2015 roku na kawałku lądu wychodzącego w morze to nowoczesność przez duże N. Futurystyczna bryła to dzieło hiszpańskiego architekta Santiago Calatrava. Biel, odbijająca słońce, strzelistość, nieoczywistość. Oprócz tego, co istotne, budynek korzysta z szeregu ekologicznych rozwiązań wykorzystując wodę i słońce jako źródło energii. Cieszy taka spójność w koncepcji samego budynku z przekazem, jaki muzeum ma na celu. Wstęp do Museu do Amanhã kosztuje 20 BRL. Plaża Ipanema Młodsza siostra Copacabany. My odwiedziliśmy ją wieczorem i dlatego pojawia się na końcu naszego zestawienia. Zachód słońca bowiem na tej plaży to niezwykłe przeżycie i polecamy tak zakończyć dzień w Rio. To tutaj mieliśmy wrażenie, że toczy się wieczorne życie w tym mieście. Znacznie więcej mieszkańców Rio widzieliśmy właśnie tu, a nie na Copacabanie. Nie znajdziemy wzdłuż plaży takiego ciągu hoteli jak na Copacabanie, zabudowa może wydawać się mniej zadbana, ale sama plaża, a zwłaszcza widok, który zobaczyliśmy po prawej jej stronie (ostatnie zdjęcie w tym wpisie), wygrywa wszystko 🙂 Jeśli planujesz wyjazd do Brazylii, polecamy nasz praktyczny wpis o przygotowaniu do wyjazdu – link TUTAJ. Jeśli po zobaczeniu Rio, szukasz miejsca dokąd można uciec z tej wielkomiejskiej brazylijskiej dżungli, polecamy wyspę Ilha Grande. Polecamy ją w 100% na wypoczynek.