Przed wyjazdem na Wyspy Kanaryjskie do Hiszpanii wiele osób zastanawia się nad tym co warto kupić na Wyspach Kanaryjskich. Jeśli jedziecie na Gran Canarię, Teneryfę, Fuerteventure albo Lanzarote sprawdźcie jakie produkty warto przywieźć. Oto nasza top lista produktów, które można kupić na Wyspach Kanaryjskich. Co przywieźć z Wysp Kanaryjskich? Ubrania, kosmetyki, biżuteria Chcąc zachować wspomnienia jak najdłużej, kup coś, co zostanie z tobą na lata. Dobrym wyborem będzie grecka biżuteria. Wykonana ze skał wulkanicznych lub ręcznie rzeźbiona w drewnie oliwnym, prezentuje się po prostu pięknie. Skutecznym przywoływaczem wspomnień będzie też Tavil - ulubiona gra Greków. Nie jest zbyt istotne jakie konkretnie przyprawy przywieźć z Turcji, ponieważ to będą naturalne suszone zioła i owoce. Natomiast kupując herbatę dosyć często można napotkać podróbkę, co zdarza się dosyć często w Stambule. Wśród dużej ilości herbat znajdziesz zarówno herbatę zieloną i czarną, tak i różnorodne gatunki Zegar jest zrobiony z drewna, zaprojektowany i skonstruowany tak, by wyglądem przypominał chatkę lub domek. Charakterystyczny dźwięk wydaje oczywiście kukułka o ustalonych godzinach w ciągu dnia. 📌 Region: Czarny Las. 🛒 Gdzie kupić: targi, sklepy z pamiątkami. 💰 Zakres cenowy: 50 - 150 €. Na pokład samolotu możemy zabrać emulsje, żele, pasty, kremy i płynne kosmetyki, w tym szampony, odżywki, płyny do demakijażu oraz do soczewek - o ile zostaną one umieszczone w odpowiednim opakowaniu do 100 ml. Krople do oczu traktowane są jako lek. Możesz więc przewieźć więcej płynu niż dopuszczalna ilość, o ile zgłosisz je Jeden z podstawowych produktów jakie można przywieźć z wakacji w Grecji. Oliwa grecka uważana jest za jedną z najlepszych na świecie. Jest to głównie zasługa małych gospodarstw rolnych, które naprawdę przykładają dużą wagę do jakości oliwek, okresu zbiorów oraz procesu tłoczenia. Oliwę w Grecji sprzedaje się na każdym kroku. Pytanie, jakie kosmetyki przywieźć z Japonii, nie mniej skomplikowane. W jego jakości nie trzeba wątpić, ale wybór jest bardzo duży, a oczy rozproszone. Główne produkty, które z pewnością ucieszą kobietę, to szampony, mydła i maski na twarz. Masek z tkanin dobrej jakości oferują Puresa i Utena. Rękodzieła, w szczególności te lokalne, to kolejny przedmiot, który powinien być naszym „must have” . Te tunezyjskie to feria barw, wzorów i kolorów, znajdziemy je w każdym sklepiku w naprawdę niskich cenach. Można kupić mniejsze lub większe miseczki, patery, popielniczki, pojemniczki, ufff… dużo tego! 5. Herbata. Przeczytaj nasz artykuł, w którym zebraliśmy różne drobiazgi i artykuły spożywcze, idealne jako pamiątka z wakacji! Do najczęściej przywożonych pamiątek z Bułgarii należą olejki oraz inne różane kosmetyki, a także ceramiczne i miedziane naczynia. Kolejną świetną pamiątką będzie bułgarski alkohol, choć z tym trzeba Wyjazd do Belgii kojarzy się większości Polaków z wyjazdem do pracy. Mało kto jeździ tu turystycznie ale jeśli należycie do tej drugiej grupy to pewnie zastanawiacie się co warto przywieźć i czego warto spróbować zwiedzając miasta takie jak Bruksela czy Antwerpia. Dziś sprawdzamy co warto kupić i przywieźć z Belgii. Jakie zakupy zrobić na pamiątkę Dowiedz się więcej ZwBz3y. Podróż po Maroku dostarczyła mi tylu wrażeń, że kompletnie nie wiem, od czego zacząć. Jednak, śledząc to, czego moi czytelniczy najczęściej szukają w Internecie, postanowiłam napisać, co można i warto kupić w tym niesamowitym kraju. Zacznę od produktów, ułatwiających dbanie o zdrowie i urodę. Czarne mydło, akcesoria peelingujące i wizyta w hammamie Czarne mydło może nie wygląda i nie pachnie zachęcająco, ale jest genialnym kosmetykiem, którego można używać we własnej łazience, a nie tylko w hammamie. Jest ono wyrabiane tradycyjnymi metodami z rozdrobnionych oliwek. Jego zastosowanie jest wszechstronne. Czarne mydło przede wszystkim detoksykuje, złuszcza i oczyszcza skórę całego ciała, jednocześnie dostarczając jej substancji odżywczych i nawilżających. Generalnie wystarczy, że nałożycie je na wilgotną skórę i już maseczka gotowa, a w Internecie znajdziecie wiele przepisów na domowe zabiegi z użyciem tego mydła. Cena jednego opakowania to ok. 30 MAD (dirhamów marokańskich), czyli ok. 11 zł. Często w komplecie z czarnym mydłem można zakupić rękawicę kessa, która pozwala usunąć rozmiękczony martwy naskórek. Cena kompletu, zawierającego czarne mydło, rękawicę kessa i myjkę to ok. 40 MAD - 15 zł. Czarne mydło nie jest czarne Podczas wizyty w hammamie miałam okazję poczuć na swojej skórze działanie czarnego mydła i... rękawicy. Uwierzcie mi, im bardziej niepozornie wygląda pani, która Was obsługuje, i im jest milsza, tym większe czekają Was tortury;). Ale późniejszy masaż olejkiem arganowym wynagrodził mi wszystko. Warto skorzystać z masażu, ponieważ hammam przygotowuje skórę na działanie kosmetyków, w tym olejków. Cały zabieg zaczyna się od pobytu w pomieszczeniu, przypominającym saunę, i trwa ok. 2 godzin. Ceny zabiegu zależy przede wszystkim od tego, czy klient ma mieć własne akcesoria i kosmetyki. Hammam: 150 MAD - 56 zł., a z masażem: 350 MAD - 132 zł. O zaletach tego produktu można pisać peany. Olej arganowy jest pozyskiwany tradycyjną, że tak powiem ręczną metodą przez marokańskie kobiety. Jest to naprawdę ciężka i długotrwała praca, dlatego olej jest dość drogi, ale warty swojej ceny, ze względu na niesamowite właściwości zdrowotne i pielęgnacyjne. Na rynku dostępny jest olej spożywczy i kosmetyczny. Pierwszy z nich wpływa pozytywnie na zdrowie, np. obniża poziom cholesterolu, wzmacnia odporność, obniża ciśnienie krwi, itp. Natomiast olej kosmetyczny mogę spokojnie określić mianem eliksiru młodości, który dodatkowo rozprawia się ze zmianami chorobowymi, typu łuszczyca czy egzema. Problem z zakupem oleju arganowego jest taki, iż nawet w Maroku jest wiele produktów, które nie zawierają czystego oleju. Musicie przede wszystkim wiedzieć, że ma on specyficzny zapach, który ma się nijak do perfumowanych olejków, dostępnych w drogeriach. Jeśli olej zbyt ładnie pachnie lub jest zbyt tani, to zachodzi podejrzenie, iż nie jest zupełnie czysty. Orzech arganowca Z cenami naprawdę różnie bywa. Dzięki naszej wspaniałej przewodniczce zakupiłam w pełni naturalny olej arganowy spożywczy w cenie 160 MAD za 0,5 litra (ok. 61 zł.) i kosmetyczny w cenie 230 MAD za 0,5 litra (ok. 86 zł.). Wnętrze orzecha arganowego - z białego "migdałka" tłoczy się olej Drzewa arganowe Oczywiście, w Maroku można nabyć również kosmetyki z dodatkiem oleju arganowego. Przykładowe ceny: - mydło arganowe - 20 MAD (ok. 8 zł.), - szminka arganowa - 10 MAD (ok. 4 zł.), - krem arganowy - 40 MAD (ok. 32 zł.). Kosmetyki z róży damasceńskiej Róża damasceńska to kolejne bogactwo marokańskiej ziemi ze względu na właściwości zdrowotne i zastosowanie w pielęgnacji skóry, a także moc odganiania złych duchów. Wybór kosmetyków jest przeogromny, a ich zapach czuć nawet poza sklepami. Przykładowe ceny produktów: - komplet 3 wód różanych - 100-120 MAD (37-46 zł.), - krem różany - 40 MAD (ok. 32 zł.), - olejek red rose (używany jako perfum) - 100 MAD (37 zł.). Kostki zapachowe Kostki zapachowe (np. ambra, piżmo) używane są na wiele sposobów. Służą do pocierania skóry. Mogą być dodawane do kosmetyków, włożone do szafy, itp. Ten zapach za każdym razem, gdy go poczujecie, przeniesie Was z powrotem do Maroka. Cena: 20-40 MAD (8-16 zł.). Kajal Na pierwszy rzut oka jest po prostu czernidło do oczu, czy inaczej mówiąc eyeliner. Jednak jego skład zapewnia ochronę oczu przed czynnikami atmosferycznymi, takimi jak słońce, piasek czy wiatr. Dlatego też używany jest również przez mężczyzn. Podobno bardzo ciężko go zmyć. Cena: 10-30 MAD (4-12 zł.). Kuchnia egipska jest niepowtarzalna. Tutaj nikt nie boi się łączenia pozornie niepasujących do siebie składników, nadużywa się czosnku i tłuszczu, a jedzenie przy pomocy arabskiego chlebka i na metalowych talerzach, jest na porządku dziennym. I mimo tego, że wiele „egipskich” dań występuje w innych rejonach świata, to właśnie Egipcjanie szczycą się tym, że ich potrawy przygotowywane są w wyjątkowy, nie do podrobienia sposób. Przedstawiam Oliwię, która opowie o swoich kulinarnych przygodach w… Londynie! Jak Polka poznała swojego Faraona? Skoro tak kochasz gotować, czy miało to jakiś związek z przysłowiowym „przez żołądek do serca”? – Haha, było zupełnie odwrotnie! Jako pierwsza, Faraona poznała moja mama. Byli sąsiadami w Londynie. A mama, jak to mama, lubi mówić o swoich ukochanych dzieciach. Tak mnie zareklamowała, że za kilka dni dostałam zaproszenie na Facebooku. Za bardzo nie zwracałam na to uwagi, bo nie planowałam przeprowadzki do Wielkiej Brytanii, a na Islandię. Po maturze pojechałam na urlop do mamy i tak się zaczęło. Z tygodniowego urlopu prawie każdy dzień spędziłam z Faraonem, ale w końcu przyszedł czas na powrót do Polski. No nie powiem… przepadliśmy! Po powrocie dużo rozmawialiśmy, pisaliśmy i tak było przez trzy miesiące, aż w końcu kupiłam one way ticket. Polka i Egipcjanin w Londynie. Dlaczego padło akurat na Wielką Brytanie? Myśleliście o zamieszkaniu w Polsce lub Egipcie czy wybór był jednogłośny? – Faraon mieszka w Wielkiej Brytani już kilka dobrych lat, moja rodzina również, więc to nie była trudna decyzja. Nie byłam pewna czy się tutaj odnajdę, przecież miałam być na pięknej Islandii. Mimo że początki były ciężkie, pokochałam ten kraj. Przede wszystkim żadne z nas nie cierpi na tym wyborze. Oboje możemy się tutaj rozwijać, nie ma bariery językowej i można tu być po prostu sobą. Przeprowadzki w najbliższym nie planujemy ani nad Nil, ani nad Wisłę, ale zestarzeć chcielibyśmy się w słonecznej Aleksandrii, bądź na pięknym Podlasiu. Przejdźmy do kuchni, bo to w końcu po to tu jesteśmy! :) Skąd pojawiła się u Ciebie pasja do gotowania? Stało się to nagle czy od zawsze próbowałaś różnych, nowych smaków? – Od zawsze to lubiłam jeść… wszystko. Lubiłam bawić się w kuchni, ale nie była to full time job. Kiedy zamieszkaliśmy razem, zabrakło obiadków babci i dziadka i wpadliśmy w pułapkę take awayów. Wiadomo, nie było to dla nas ani zdrowe, ani korzystne, więc zdecydowaliśmy się gotować w domu. Raz ja, raz Faraon, był to raczej nudny obowiązek, ale od czasów pandemii to się bardzo zmieniło. Miałam więcej czasu i zaczęłam się bawić przepisami, eksperymentować i o dziwo sprawiało mi to przyjemność. Po powrocie do pracy ta radość z gotowania dalej tam jest i motywuje mój team do przynoszenia ciekawych lunchboxów. Lubię ten czas, gdy mogę zamknąć się w spokoju w kuchni, zrelaksować się, a potem z powstaje coś smacznego. Londyn jest także krajem wielu narodowości. Mając tutaj znajomych z całego świata, mam szanse poznawania nowych smaków i to jest piękne! Z moimi koleżankami mamy nawet tradycje, dzięki której raz w miesiącu idziemy do restauracji, by poznać nowe kuchnie świata. Kuchnia polska czy egipska? Co wybierasz Ty i bardzo jestem ciekawa, co powie na ten temat Twój mąż? Podglądam Cię na Instagramie i zauważyłam, że Twój mąż kocha placki ziemniaczane i barszcz! Czy jest jeszcze coś z kuchni polskiej, co darzy szczególną sympatią? I jak jest z Tobą? Lubisz molochiję, co jest dla mnie dosyć ciężkim tematem :) – U nas w domu jest totalny mix. Bardzo dużo kuchni indyjskiej, pakistańskiej, ale także polskiej i egipskiej. Jemy wszystko! Zazwyczaj, z braku czasu pada na szybkie dania. Mój mąż nie ma dużych wymogów, najważniejsze, żeby dla niego było polane ketchupem. Wtedy wszystko zje. Dlatego nie uznaję jego opinii co do jakości jedzenia, bo i tak wszystko je z ketchupem! Placki ziemniaczane to było odkrycie tego roku. Kompletnie o nich zapomniałam, a okazały się strzałem w dziesiątkę. Barszcz poznał na naszej pierwszej Wigilii i go uwielbia. Czasami, gdy jest w pracy, idzie do polskiego sklepu i kupuje sobie instant. Raz kupił i powiedział mi, że strasznie niedobry ten barszcz. W ogóle nie był w stanie tego wypić. Okazało się, że kupił przyprawę do barszczu i biedny ją pił… On uwielbia nasze ciasta i zupy. Zima to u nas sezon polskich zup i Faraon jest wtedy w siódmym niebie. Ja na początku byłam bardzo sceptyczna co do egipskiej kuchni, ale to ta znienawidzona molochija podbiła moje serce. Moje top trzy to molochija, koshari i zupa z soczewicy. Jesteście parą pochodzącą „z dwóch różnych światów”- jak zatem pod względem dań oraz ogólnie obchodów wyglądają u Was wszelkiego rodzaju święta? – W tych naszych różnych światach, święta są czymś wspaniałym. Świętujemy wszystko, a przede wszystkim razem. Dla mnie to jest piękne, mogę poznawać kulturę i uczestniczyć w niej. To wcale nie jest takie trudne. W święta Bożego Narodzenia Faraon szaleje, bo będzie barszcz i ryba po grecku, a w Ramadanie to ja wspieram męża i o ile ja nie poszczę, to staram się mu ułatwić ten czas, bo wiem, że dość ciężko pości się w Londynie. A jak wraca do domu, zawsze mamy przygotowane jakieś egipskie dania, żeby mógł poczuć się jak w Egipcie. A kto rządzi w kuchni? Czy może dzielicie się zadaniami i każdy ma dania, w których się specjalizuje? – Myślę, że ja, chociaż Faraon ma swoje popisowe dania, którymi lubi się chwalić. Zazwyczaj osoba, która ma dzień wolny gotuje, chociaż ja nie ukrywam, że mi to teraz sprawia przyjemność i po prostu lubię posiedzieć sobie w kuchni. Uspokaja mnie to i często przychodzi mi do głowy jakiś nowy pomysł. Zdecydowanie najlepszym daniem Faraona jest zupa z soczewicy. No i podaje ją bez keczupu, haha! Korzystasz z książek kucharskich czy w sprawach kuchni egipskiej radzisz się swojej teściowej? Ja dzielnie gotuję wszystko sama, na razie z pozytywnym efektem. – Na początku mój mąż gotował wszystkie egipskie dania, potem ja je ulepszałam i czytałam o nich. Doszło do tego, że „uczeń przerósł mistrza”. Na wakacjach w Egipcie dużo nauczyłam się od kuzynek. Dzięki nim nauczyłam się robić idealna molochiję, a jak już wiesz jest to w naszej rodzinie bardzo ważne danie. Najciekawsze składniki kuchni egipskiej? Coś, bez czego dania egipskiej się nie obejdą? Czy w Waszym domu panuje „staroegipski” zwyczaj jedzenia wszystkiego z chlebem? Moim najnowszym odkryciem jest okra i uważam, że w polskiej kuchni powinno jej być zdecydowanie więcej! – Na pierwszą myśl przychodzi mi cytryna. To dodatek do wszystkiego, a ja tego nie znoszę. Faraon twierdzi, że dopóki nie przekonam się do cytryny, nie poznam prawdziwego smaku Egiptu. Na pewno jest też dużo czosnku, za co kocham tę kuchnię jeszcze bardziej. Czosnku nigdy dość! Jedzenie chlebkiem bardzo mnie śmieszyło na początku, bo jak go tak rękoma? A teraz Faraon śmieje się, że jestem 100% Egipcjankę i mogę niejednego zawstydzić. Okra to dla mnie również bardzo ciekawe odkrycie. Nie miałam o niej pojęcia, a teraz bardzo często gości w naszym menu. Czy są w Egipcie jakieś zwyczaje kulinarne, które szczególnie sobie cenisz? – To połączenia, które wydają się dziwne, a są zaskakująco pyszne. Koshari, czyli ryż z makaronem lub ziemniaki z chlebem. Brzmi dziwnie, a jest pyszne. W egipskiej kuchni można tego znaleźć wiele. Sam Faraon nieraz zaskakuje mnie dziwnymi połączeniami, a ja dzięki temu odkrywam nieznane. Jakie danie sprawiło Ci do tej pory największą trudność, a może jest coś, czego ugotowania nigdy byś się nie podjęła? – Najbardziej stresowałam się po raz pierwszy robiąc kunafa. To tradycyjny bliskowschodni deser, od którego słodyczy po prostu skręca. Ale zdecydowanie warto od czasu do czasu. Przeraziło mnie ciasto, bo jak ja rękami ulepie takie „włosy”? Okazało się, że można kupić je gotowe w arabskich sklepach, a potem to już z górki. Jedną rzeczą, której na pewno nie ugotuje w najbliższym czasie to ta popularna aleksandryjska wątróbka. Nie lubimy się. Od czego zacząć, aby zakochać się w kuchni Egiptu? Ja zaczęłam bardzo źle i ciągnie się to za mną do tej pory. Za każdym razem mówię, że czegoś nie lubię, a po spróbowaniu „na nowo” zazwyczaj jestem zachwycona… :) – Moje początki były podobne… To pewnie będzie za ostre, niedobre, dziwne, a przecież najważniejsze to próbować! Myślę, że można zacząć od sałatki tabbouleh. Jest prosta, każdy ma w domu składniki, a może zapoczątkować nowa miłość. Na Netflixie jest serial o Egipcjaninie, który wraca po 20 latach do ojczyzny. Miał podobne przeżycia do Twoich- nie chciał próbować, a jak zaczął, to nie mógł się oprzeć. Gdyby ktoś chciał lepiej zrozumieć egipską kulturę, polecam! Tytuł to „Bittersweet”. Jak w kilku zdaniach określiłabyś kuchnię egipską? Łatwa, prosta, różnorodna, nudna, zdrowa, a może jeszcze coś innego? – Jest zdecydowanie bardzo zaskakująca. Jak wspomniałam wcześniej, połączenia, które tam znajdujemy, mogą wydawać się dziwne, ale gdy się ich spróbuje, okazują się bardzo dobre! Na pewno nie potrzeba do niej drogich produktów, jest na każdą kieszeń, więc można śmiało próbować! Jedyny minus to słodkość. Desery są baaaaardzo słodkie, zawsze, gdy robię je w domu, ucinam cukier przynajmniej o połowę. Będąc w Egipcie, przeszłam przez jakieś przesłodzenie organizmu (jeśli coś takiego istnieje). Cukier jest wszędzie! Herbata, kawa, cukiereczki, chipsy i bardzo ciężko znaleźć tam napoje zero! Widziałam, że próbowałaś swoich sił w daniach wegańskich. Czy kuchnia egipska jest przyjazna wegetarianom i weganom? Próbowałaś adaptować któryś z przepisów i używając zamienników stworzyć z niego wegańskie danie? – Na pewno możemy znaleźć sporo dań wegetariańskich bądź wegańskich. Mam taki mały pomysł na to, jak stunningować egipską kuchnię, żeby było ich jeszcze więcej i żeby każdy mógł spróbować. Dam znać jak będę się już mogła tym podzielić. Nawet tradycyjna molochija zazwyczaj robiona jest na bulionie i podawana z kurczakiem. My staramy się ograniczać mięso, wiec robię ją na bulionie warzywnym. Zawsze znajdzie się jakiś zamiennik. Na Twoim Instagramie przeważają historie kuchenne. Czy Twoi obserwatorzy są żywo zainteresowani kuchnią egipską? Gotują, przesyłają Ci zdjęcia swoich potraw i domagają się większej liczby przepisów? – Moi ludzie są zainteresowani przepisami. Jest duży odzew, ale też wiele pytań o wegetariańskie bądź wegańskie przepisy z egipskiej kuchni. W pracy znajomi zawsze pytają mnie „Oliwia a jak zrobić to? A jak zrobić tamto?”. Mimo wszystko największa popularność zawsze mają posty z Faraonem. No w końcu to Faraon! A gdy jedziecie w odwiedziny do Egiptu lub Polski- czy Wasze rodziny starają się przygotowywać dania zarówno polskie jak i egipskie? A może to Wy przejmujecie dowodzenie w kuchni i prezentujecie swoje przepisy? – Polska jest wciąż przed nami, wirus pokrzyżował nam trochę plany. Będąc w egipskiej kuchni, zostałam wprowadzona w jej wszystkie zakamarki. Rodzina męża bardzo starała się pokazać i dać mi posmakować wszystkiego… co oczywiście poskutkowało dodatkowymi kilogramami. Ale było warto! Tam nawet nie byliśmy dopuszczeni do gotowania. Mamy siedzieć i jeść. I poprosić o dokładkę! Oni byli tak szczęśliwi, jak coś mi smakowało. A jak zobaczyli, że umiem filtrować rybę i jeść chlebkiem to przepadli, hahaha! Pytanie, które często przewija się w Internecie- jakie produkty spożywcze przywieźć z Egiptu do Polski i odwrotnie- co przywieźć z Polski do Egiptu? W Londynie macie zapewne dostęp do wszystkiego, ale może jest coś, za czym tęsknicie? – My z Faraonem wzdychamy za naszym kochanym mango. Słodkim i niepowtarzalnym. Z rzeczy materialnych ja absolutnie kocham wszystkie serwetki, obrusy, firanki. To jest tak piękne, że mogłabym kupować i kupować (tylko w egipskiej walucie, a nie turystycznej)! Mojej rodzinie kupiłam ręcznie robione serwetki i nie mogli wyjść z zachwytu. Jak ma perełki i się świecie to jest dobrze! Oprócz tego różne przyprawy, bo są o wiele bardziej intensywne i nie wszystkie są dostępne w Polsce. Wstyd się przyznać, ale ja wróciłam z Egiptu z torbą pełna chipsów… W Egipcie jest tyle przeróżnych smaków, których nigdy nie jadłam. Z Polski przywiozłabym różne (ważne, żeby nie zawierały żelatyny, musi być halal) słodycze, czekolady i moja rodzina była z tego bardzo zadowolona. Kobiety w rodzinie cieszyły się także z kosmetyków, mówiły, że były bardzo dobrej jakości. Czas na reklamę- Egiptu i siebie :) – Myślę, że jak ktoś chce poczuć się „jak w domu”, to Egipt jest idealnym miejscem. I nawet jeśli nie masz tam rodziny, ci ludzie zadbają o to, żebyś czuł się jak jej część. Niezależnie od tego, czy jesteś w hotelu pięciogwiazdkowym, czy na bazarku, Egipcjanie mają w sobie taką prostotę i radość życia, która się udziela. Mnie bardzo było potrzeba takiego luzu, który w nich jest. W Londynie czas płynie szybko i często brakuje chwili na refleksję. Tam, mimo że samochody jadą szybko, czas stanął, życie zwolniło i był czas, żeby docenić to, co jest teraz. Oczyścić umysł i wrócić naładowanym egipską energią- może to od tego cukru! A jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o naszym polsko-egipskim życiu, historiach z niego i gotowaniu, to zapraszam na mój Instagram @ Przy wjeździe do Egiptu nie obowiązują żadne szczepienia. Przebywając w hotelach i ich okolicy jesteśmy całkowicie bezpieczni, jeżeli jednak planujemy podróż w głąb kraju (na przykład łodzią po Nilu) powinniśmy zaszczepić się w kraju przeciwko zapaleniu wątroby typu A i B, tężcowi, błonicy, polio, tyfusowi i durowi brzusznemu. Można się także zaszczepić przeciwko zapaleniu opon mózgowych. Przyjeżdżając do Egiptu z krajów gdzie występują epidemie, musimy posiadać międzynarodowe świadectwa szczepienia przeciw żółtej febrze i cholerze. Plagą terenów bagnistych jest malaria, wprawdzie w Egipcie jest źródła zostały zniszczone i występuje jedynie na terenie Oazy Fayum od czerwca do października, profilaktycznie możemy się jednak przed nią zabezpieczyć. W całym kraju problemem jest wścieklizna, należy się trzymać z daleka od wszystkich włóczących się po ulicach zwierząt. Nie wolno pić wody z kranu, nadaje się tylko do mycia zębów. Można ją przegotować ale lepiej korzystać z wody butelkowanej. Uważajmy na drinki z kostkami lodu, woda do ich przygotowania z pewnością nie była przegotowana. Egipt słynie ze wspaniałych soków ze świeżych owoców z dodatkiem cukru z trzciny cukrowej, ze względów higienicznych powinniśmy jednak rozważyć ich spożycie. Mieszkańcy Europy nie są odporni na egipska florę bakteryjną, dlatego po każdym posiłku można profilaktycznie wypić trochę alkoholu – wina czy nawet wódki. Przynajmniej przez pierwsze 3-4 dni nie powinniśmy jeść surowych warzyw i owoców, albo jeść tylko te które da się obrać ze skórki, jak banany. Egipskie leki lepiej radzą sobie z dolegliwościami żołądkowymi niż te przywiezione z kraju, w tym Antinal (1 kapsułka 3 razy dziennie), Streptafenicol (1 kapsułka 3 razy dziennie) i Dexim, wszystkie dostępne bez recepty w miejscowych aptekach. Ze sobą warto zabrać kosmetyki chroniące przed słońcem, z mocnym filtrem (UV 15-20), które są w Egipcie bardzo drogie (70-100 LE), plastry i opatrunki, środki dezynfekujące i na owady, bardzo przydatne będą chusteczki odświeżające. Ze względu na możliwość zarażenia się bilharcjozą, nie wolno kąpać się w wodzie stojącej lub wolno płynącej takiej jak jeziora i kanały. Pozostaje nam morze i baseny. Na przeziębienie możemy zażyć Night&Day lub 123One Two Three, dostępne w miejscowych aptekach bez recepty. Warto także zaopatrzyć się w krople do oczu, silne słońce, wiatr wiejący od pustyni i wszechobecny piasek mogą wywoływać podrażnienia nie tylko u posiadaczy szkieł kontaktowych. W miejscowych aptekach można kupić znane także u nas Visine, osoby noszące soczewki muszą zaopatrzyć się w odpowiednie krople, najlepiej zaopatrzyć się w nie jeszcze w kraju. Do walizki pakujemy też papier toaletowy, toalety publiczne należą tutaj do rzadkości a te na stacjach benzynowych, kafejkach dworcach nie należą do szczególnie czystych. Opieka medyczna pozostaje na dobrym poziomie, koszt wizyty waha się od 20 do 40 USD, doba w szpitalu bez dodatkowych zabiegów to koszt od 100 do 300 USD. Za usługi medyczne trzeba płacić w gotówce inaczej nie będziemy mogli z nich korzystać. W większości kurortów i ośrodków turystycznych w prawie każdym hotelu jest zatrudniony lekarz, którego można wezwać o każdej porze. Najczęściej posługuje się językiem angielskim. Koszty takiej pomocy pokrywa się od razu, jeżeli mamy wykupioną odpowiednią polisę możemy poprosić lekarza aby wystawił szczegółowy rachunek w języku angielskim i na tej podstawie staramy się o zwrot kosztów. Zagraniczne polisy ubezpieczeniowe nie są honorowane w Egipcie. Ostatnimi czasy Meksyk stał się popularnym kierunkiem wakacyjnych wyjazdów. Wiele osób planujących wakacje w Meksyku zastanawia się co warto kupić w Meksyku. Co przywieźć z Meksyku? Co kupić do Polski? Jakie pamiątki przywieźć z Meksyku? Sprawdźmy co kupić na zakupach w Meksyku. Tequila Najbardziej oczywistym produktem, który warto kupić w Meksyku jest tradycyjna tequila. Czym dokładnie jest tłumaczyć chyba nie trzeba. Alkoholowy napój przygotowany jest ze sfermentowanego soku agawy i od 2006 roku wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ile kosztuje tequila w Meksyku? Zależy oczywiście na jaką markę i pojemność się zdecydujemy. Najtańsze jak Tequila Newton to koszt około 199 peso za 0,5 litra. Tequila Jose Cuervo Especial Plata o pojemności 990 ml kupimy za 379 peso. Butelka trunku ze średniej półki to koszt około 3-4 tysięcy, Najdroższe potrafią kosztować więcej niż cały wyjazd do Meksyku. Mezcal Mezcal to kolejna alkoholowa propozycja zakupów w Meksyku. Napój podobny jest do wspomnianej wcześniej tequili ale różni się tym, że zamiast wyłącznie soku agawy do mezcala dodawany jest również rdzeń agawy. Popularnym dodatkiem do butelek są larwy ciem i owadów. Alkohol, w małej butelce, nie należy do drogich. Achiote Kolejną ciekawą i dość tanią rzeczą, którą warto kupić w Meksyku jest meksykańska pasta achiote. Nadaje się jako przyprawa i barwnik do meksykańskich potraw, które po powrocie z wycieczki będziemy chcieli zrobić sobie we własnym domu. Małe opakowanie kupimy w zwykłym sklepie spożywczym już za około 15 MXN. Sos mole Nie ma kuchni meksykańskiej bez sosu mole. Podstawą sosu jest papryczki, pieprz, cynamon, kminek oraz najróżniejsze dodatki. W dzisiejszych czasach do kupienia sos z dodatkiem na przykład migdałów czy awokado. Niewielki słoiczek sosu nie uszczupli budżetu przeznaczonego na wyjazd do Meksyku. Czekolada i kakao Wybory czekoladowe kojarzą nam się z Petrem Poroszenką, kojarzą się Szwajcarią, kojarzą się też z Belgią ale również w Meksyku produkcja czekolady i kakao stoi na wysokim poziomie. Wśród popularnych meksykańskich firm produkujących czekoladę i wyroby czekoladowe można wymienić producentów takich jak Ricolino, Nutresa, Turin czy Ibarra. Za czekoladkę Koc meksykański Jeśli dysponujemy budżetem nieco większym niż ten przeznaczony na zakupy spożywcze to możemy zainwestować w meksykańskie rękodzieło. Pierwszym z tego typu produktów, które nie staną się tylko zbieraczami kurzu są koce. Charakterystyczny koc sarape z Meksyku będzie pamiątką funkcjonalną. Ewentualnie możemy go powiesić na ścianie i traktować jako ozdobę. Xtabentún Anyżkowy smak nie każdemu pasuje. Jeśli nie należycie do jego zwolenników to możecie od razu przejść do następnej pozycji. Jeśli lubicie go to z Meksyku warto przywieźć mniej popularny trunek czyli xtabentún. Anyżkowy liker z miodu i nasion anyżu z dodatkiem rumu. Likier o charakterystycznym kolorze nadaje się np. jako dodatek do drinków. Sombrero Czym jest sombrero wyjaśniać nie trzeba. Tradycyjny słomkowy lub filcowy kapelusz dostaniemy w najróżniejszych wzorach i kolorach. Dobrą pamiątką są też miniaturowe sombrera nadające się by zrobić z nimi śmieszne zdjęcia kota, psa, królika czy innego zwierzątka domowego. Kahlúa Jaki alkohol jeszcze można kupić w Meksyku? Prosto z meksyku pochodzi bardzo popularny w europie kawowy likier Kahlúa produkowany w meksykańskim Veracruz. W składzie trunku znajduje się cukier, kawa z nasion arabica oraz rum. Idealny składnik do drinków w tym do słynnego Espresso Martini. Pamiętajmy jednak, że decydując się na zakup alkoholu w Meksyku do UE możemy przywieźć niewielką jego ilość, więc wybór jest trudny. Marakasy Z pamiątek z Meksyku, które po przyjeździe będą się kurzyć i zajmować miejsce, wymienić można jeszcze marakasy. Im bardziej zdobione tym bardziej będą kojarzyć się z wycieczką. Marakasy to idiofon, którego puszka rezonansowa wypełniona jest nasionami lub kamyczkami. Na instrumencie gramy po prostu go potrząsając. Kawa Meksyk nie wszystkim kojarzy się z uprawą kawy. Nie każdy, poza osobami znającym się na kawie, wie że kawa uprawiana jest aż w 15 stanach w Meksyku. Najwięcej upraw znajduje się w stanie Chiapas. W Meksyku najczęściej uprawiana jest arabica. Robusta stanowi tu tylko kilka procent upraw. Kawa z Meksyku to często kawa o wysokiej jakości i smaku cenionym przez smakoszy, więc warto kupić ją na miejscu. Dia de los Muertos 2 listopada w Meksyku obchodzone jest specyficzne święto – Dzień Zmarłych. W przeciwieństwie do znanego w Polsce dnia zadusznego Dzień Zmarłych w Meksyku ma formę zabawy, a jego obchody wpisano na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Wraz z obchodami Dia de Muertos przygotowywane są najróżniejsze rzeźby ludowe, dekoracje, pamiątki i ozdoby z motywami śmierci. Tego typu pamiątka może być naprawdę niezwykłym suwenirem z Meksyku więc do Meksyku warto wybrać się z początkiem listopada by zobaczyć obchody na własne oczy. Pamiątki w niektórych miejscach da się kupić przez cały rok. Rękodzieło Meksyk nie należy do najdroższych krajów świata więc wybierając się na wakacje warto tu rozglądnąć się za unikatowym rękodziełem. Wszelkiego rodzaju figurki, ceramika, stroje ludowe, szkło czy biżuteria mają tu nie tylko unikalny, egzotyczny dla nas charakter ale też całkiem dobre ceny. Wanilia Meksyk kojarzy się z ostrymi przyprawami i kuchnią odbiegającą od słodyczy ale warto zwrócić uwagę również na to, że w Meksyku kupić można również wanilię i ekstrakty waniliowe. Co więcej roślina pochodzi właśnie z terenów Meksyku (oraz Belize). Warto jednak pamiętać, że kupując wanilię w Meksyku należy zachować szczególną ostrożność bowiem produkty bywają często fałszowane. Warto też zwrócić uwagę Cukierki Jeśli szukamy taniego prezentu który warto kupić w Meksyku to możemy zastanowić się nad zakupe… słodyczy. W Meksyku upimy najróżniejsze cukierki i słodycze firm takich jak Lorena, Tama Roca, Laposse czy Pulparindo. Zaletą zakupu słodyczy jest to, że są tanie i jest ich dużo. Idealne dla kolegów z pracy. Polecamy również: Czy Meksyk jest w Strefie Schengen? Sprawdzamy czy jest! Jaka jest religia w Meksyku? W co wierzą w Meksyku? Jakie pieniądze są w Meksyku? Meksyk waluta Warto przeczytać również: